Poczekaliśmy chwilę, aż Victoria zamknęła drzwi, później ruszyłem za Carmen bo to tylko ona tu zna drogę. Jeszcze. Suczka wyszła przez dziurę pod płotem, jako iż byłem za duży, musiałem przeskoczyć płot, poszło mi bez problemu.
- Często tak wychodzisz? - spytałem dorównując jej kroku.
- Dość, a co? - spojrzała na mnie z ukosu.
- Nie boisz się, że wsadzą cię do schroniskowego boksu? Ja bym nie chciał tam wrócić.
- Nawet jeśli, mam chipa, szybko znajdą moją panią. Wiesz co to chip? - spytała.
- Wiem... - spuściłem wzrok.
Zacząłem się zastanawiać, czy ona rzeczywiście uważa mnie za oszołoma, debila tylko dlatego, że jestem ze schroniska czy tylko tak mi się wydaje.
?
czwartek, 6 października 2016
Od Carmen
Podniosłam głowę aby móc ją swobodnie pokiwać.
- Aktualna. - powiedziałam kładąc ją swobodnie na ziemie. - Wyjdziemy zaraz, jak wypuszczą nas na działkę. - wyszeptałam.
(***)
Nadszedł czas na załatwienie się na dworze, według naszych właścicieli. Uchylili nam drzwi pozwalając na beztroskie, swobodne krążenie w okół domu.

?
- Aktualna. - powiedziałam kładąc ją swobodnie na ziemie. - Wyjdziemy zaraz, jak wypuszczą nas na działkę. - wyszeptałam.
(***)
Nadszedł czas na załatwienie się na dworze, według naszych właścicieli. Uchylili nam drzwi pozwalając na beztroskie, swobodne krążenie w okół domu.
?
Od Maksa
Uśmiechnąłem się delikatnie, pokiwałem zgodnie głową i wyszedłem z jej pomieszczenia. Zszedłem powoli na dół i usiadłem w progu kuchni. Znajdywały się tam dwie czyste miski, jedna z czystą wodą a druga z jedzeniem. Niepewnie do nich podszedłem, wziąłem kilka łyków wody i nieco karmy, była prze pyszna, o niebo lepsza niż ta w schronisku.
***
Był już wieczór, snułem się po domu poznając nowe kąty. Schodząc na dół zauważyłem że Carmen siedzi wraz ze swoją panią na kanapie, ona leżała na jej kolanach a ona drapała ją za uchem. Westchnąłem bezgłośnie i po cichu przeszedłem za kanapą. Położyłem się pod ścianą przy drzwiach.

Nagle Carmen położyła się naprzeciw mnie w podobnej pozycji.
- Jak było w schronisku? - spytała z początku nie pewnie, później już pewniej.
- Hmm... zimno, ciemno, wilgotno, tłoczno, głośno, nie przyjemnie, smutno, zimno. - zacząłem po kolei wymieniać.
- Długo tam byłeś?
- W sumie... praktycznie całe życie. - podniosłem powieki. - Nasze wyjście aktualne? - zapytałem.
?
***
Był już wieczór, snułem się po domu poznając nowe kąty. Schodząc na dół zauważyłem że Carmen siedzi wraz ze swoją panią na kanapie, ona leżała na jej kolanach a ona drapała ją za uchem. Westchnąłem bezgłośnie i po cichu przeszedłem za kanapą. Położyłem się pod ścianą przy drzwiach.
Nagle Carmen położyła się naprzeciw mnie w podobnej pozycji.
- Jak było w schronisku? - spytała z początku nie pewnie, później już pewniej.
- Hmm... zimno, ciemno, wilgotno, tłoczno, głośno, nie przyjemnie, smutno, zimno. - zacząłem po kolei wymieniać.
- Długo tam byłeś?
- W sumie... praktycznie całe życie. - podniosłem powieki. - Nasze wyjście aktualne? - zapytałem.
?
Od Carmen
Zmierzyłam gościa, a może domownika wzrokiem. Nie szło mi to na rękę, od tej pory będę musiała się dzielić miłością i rzeczami, jak ja tego nienawidzę!
- Carmen. - odpowiedziałam jednym słowem, w pewnej chwili zgarniając łapą dwie nowe zabawki, które podobno wybierał nowy.
- Nie ma za co. - powiedział, widząc moją radość płynącą z tego faktu. Nie zaplanowałam, aby to powiedział. Teraz wypadałoby podziękować...
- Dziękuję. - szczere słowa cicho wypłynęły z mojego pyszczka.
Zabrałam zabawki w pysk wychodząc schodami na piętro, kiwnęłam głową, aby ruszył za mną. Dotarliśmy do mojej sypialni. Mały, kwadratowy pokoik. Różowo. Zdawało mi się, że kolor go oślepiał.
- Victoria dla ciebie szykuje podobny. Nie martw się, nie będziesz skazany na babski kolor. Gdy już zapozna cię z terenem, wróć do mnie. Wyjdziemy gdzieś. - puściłam mu oczko, pozwalając opuścić pomieszczenie.
- Carmen. - odpowiedziałam jednym słowem, w pewnej chwili zgarniając łapą dwie nowe zabawki, które podobno wybierał nowy.
- Nie ma za co. - powiedział, widząc moją radość płynącą z tego faktu. Nie zaplanowałam, aby to powiedział. Teraz wypadałoby podziękować...
- Dziękuję. - szczere słowa cicho wypłynęły z mojego pyszczka.
Zabrałam zabawki w pysk wychodząc schodami na piętro, kiwnęłam głową, aby ruszył za mną. Dotarliśmy do mojej sypialni. Mały, kwadratowy pokoik. Różowo. Zdawało mi się, że kolor go oślepiał.
- Victoria dla ciebie szykuje podobny. Nie martw się, nie będziesz skazany na babski kolor. Gdy już zapozna cię z terenem, wróć do mnie. Wyjdziemy gdzieś. - puściłam mu oczko, pozwalając opuścić pomieszczenie.
Od Maksa
Przysiadłem z boku i przyglądałem się ich "miłości" suczka co chwilę spoglądała na mnie spod byka i wyraźnie nad czymś głęboko myślała.
- Carmen, kochanie. Poznaj Maksa, od dziś będzie z nami mieszkał. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, zastrzygłem lekko uszami.
- CO?! Dlaczego?! - spytała oburzona odsuwając się od niej.
Ta jedynie uśmiechnęła się i pogłaskała ją.
- Zobacz co Maks dla ciebie wybrał. - mrugnęła do niej wyciągając jej dwie zabawki. - Kupiłam wam też smakołyki. - dodała. - Pójdę napełnić Maksowi miski, a wy się poznajcie. - wstała, zabrała torby i zniknęła za drzwiami.
- Jestem Maks, miło mi poznać. - uśmiechnąłem się lekko i pomachałem łapą.
?
- Carmen, kochanie. Poznaj Maksa, od dziś będzie z nami mieszkał. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie, zastrzygłem lekko uszami.
- CO?! Dlaczego?! - spytała oburzona odsuwając się od niej.
Ta jedynie uśmiechnęła się i pogłaskała ją.
- Zobacz co Maks dla ciebie wybrał. - mrugnęła do niej wyciągając jej dwie zabawki. - Kupiłam wam też smakołyki. - dodała. - Pójdę napełnić Maksowi miski, a wy się poznajcie. - wstała, zabrała torby i zniknęła za drzwiami.
- Jestem Maks, miło mi poznać. - uśmiechnąłem się lekko i pomachałem łapą.
?
Od Carmen
Przeciągnęłam się w swoim legowisku. Spoglądając kontem oka zza okno nie miałam najmniejszej ochoty na wstawanie z posłania. W ostatecznej chwili wstałam na cztery łapy, zmierzając do stojaka z wodą i karmą. Zdążyłam się jedynie napoić, gdyż w tym samym momencie do drzwi zadzwonił dzwonek. Zaczęłam szczekać ze szczęścia, czekając aż pan otworzy pani. W każdą środę odwiedzała pobliskie schronisko, a następnie zoologiczny w którym zawsze wybierała mi coś najciekawszego. Zbiegłam za człowiekiem po schodach merdając nieustannie ogonem obijającym mi się o pośladki.
Właściciel złapał za klamkę, a ja z niedoczekania zaczęłam drapać drzwi. Masywne wrota odepchnęły mnie po posadzce. Zdziwiłam się. Zza rogu nich do pomieszczenia wbiegł rosły, karmelowaty pies. Zaraz za nim ukochana pani, z siatkami pełnymi zakupów.
- Carmen! - krzyknęła szczęśliwa, podpierając zakupy o ścianę witając się ze mną, zupełnie zapomniałam o tym, że mamy gościa.
"A kiedy go odbierze właściciel" - próbowałam zadać jej pytanie, jednak jak zwykle nie odpowiadał.. Dziwne, czemu nikt mnie nie rozumie?

?
Właściciel złapał za klamkę, a ja z niedoczekania zaczęłam drapać drzwi. Masywne wrota odepchnęły mnie po posadzce. Zdziwiłam się. Zza rogu nich do pomieszczenia wbiegł rosły, karmelowaty pies. Zaraz za nim ukochana pani, z siatkami pełnymi zakupów.
- Carmen! - krzyknęła szczęśliwa, podpierając zakupy o ścianę witając się ze mną, zupełnie zapomniałam o tym, że mamy gościa.
"A kiedy go odbierze właściciel" - próbowałam zadać jej pytanie, jednak jak zwykle nie odpowiadał.. Dziwne, czemu nikt mnie nie rozumie?
?
Od Maksa
Siedziałem przy kratach, przyglądając się innym psom. Jedne bawiły się w ganianego, drugie dalej spały a jeszcze inne wyły koło drzwiczek. Westchnąłem głęboko. Było dziś chłodno, niebo było zachmurzone, niemal cały czas padało. Zawiał chłodny wiatr mierzwiący mi sierść, zamknąłem oczy i spuściłem nisko głowę. Nagle usłyszałem głos człowieka - pora na śniadanie. Mężczyzna w średnim wieku wchodził do każdego boksu i nasypywał do każdej miski garść karmy. Tak, tylko tyle miało nam starczyć do końca dnia. Wziąłem kilka granulek do pyska, ich smak pozostawiał wiele do życzenia ale co zrobisz? Nie zjadłem prawię nic, nie byłem specjalnie głodny.
- Ej, stary... mogę zjeść za ciebie? - spytał Eric.
- Jak chcesz. - wzruszyłem ramionami.
Wróciłem na swoje poprzednie miejsce, chwilę później ponownie usłyszałem kroki. Wtem ujrzałem kobietą, przychodzi tu od jakiś dwóch tygodni i zabiera mnie na spacery. Zamerdałem ogonem i zaszczekałem radośnie. Zdążyłem ją polubić.
- Dziś jest twój szczęśliwy dzień kolego, znalazłeś dom. - powiedział przypinając mi smycz.
Dom? No... kilka razy mówiła że zabierze mnie do siebie, ale myślałem że nie mówi serio. Tak jak tych kilku poprzednich... po krótkiej rozmowie szliśmy w nieznanym mi kierunku. Weszliśmy do jakiegoś sklepu, pachniało tam nieziemsko i było wiele fajnych rzeczy.
- Musimy ci coś kupić. - uśmiechnęła się.
Ostatecznie kupiła mi dwie obroże, szelki, smycz, kilka zabawek, smakołyki, karmę i miski.




- Dobra Maksiu, teraz idź wybierz coś dla swojej koleżanki. - uśmiechnęła się.
Ruszyłem wzdłuż regałów, zastanawiając się, co może jej się spodobać. Ostatecznie wybrałem piszczącą różę i pluszowego liska. Kobieta śmiała się z mojego wyboru z uśmiechem, ruszyliśmy do domu.
?
- Ej, stary... mogę zjeść za ciebie? - spytał Eric.
- Jak chcesz. - wzruszyłem ramionami.
Wróciłem na swoje poprzednie miejsce, chwilę później ponownie usłyszałem kroki. Wtem ujrzałem kobietą, przychodzi tu od jakiś dwóch tygodni i zabiera mnie na spacery. Zamerdałem ogonem i zaszczekałem radośnie. Zdążyłem ją polubić.
- Dziś jest twój szczęśliwy dzień kolego, znalazłeś dom. - powiedział przypinając mi smycz.
Dom? No... kilka razy mówiła że zabierze mnie do siebie, ale myślałem że nie mówi serio. Tak jak tych kilku poprzednich... po krótkiej rozmowie szliśmy w nieznanym mi kierunku. Weszliśmy do jakiegoś sklepu, pachniało tam nieziemsko i było wiele fajnych rzeczy.
- Musimy ci coś kupić. - uśmiechnęła się.
Ostatecznie kupiła mi dwie obroże, szelki, smycz, kilka zabawek, smakołyki, karmę i miski.
- Dobra Maksiu, teraz idź wybierz coś dla swojej koleżanki. - uśmiechnęła się.
Ruszyłem wzdłuż regałów, zastanawiając się, co może jej się spodobać. Ostatecznie wybrałem piszczącą różę i pluszowego liska. Kobieta śmiała się z mojego wyboru z uśmiechem, ruszyliśmy do domu.
?
Subskrybuj:
Posty (Atom)