***
Był już wieczór, snułem się po domu poznając nowe kąty. Schodząc na dół zauważyłem że Carmen siedzi wraz ze swoją panią na kanapie, ona leżała na jej kolanach a ona drapała ją za uchem. Westchnąłem bezgłośnie i po cichu przeszedłem za kanapą. Położyłem się pod ścianą przy drzwiach.
Nagle Carmen położyła się naprzeciw mnie w podobnej pozycji.
- Jak było w schronisku? - spytała z początku nie pewnie, później już pewniej.
- Hmm... zimno, ciemno, wilgotno, tłoczno, głośno, nie przyjemnie, smutno, zimno. - zacząłem po kolei wymieniać.
- Długo tam byłeś?
- W sumie... praktycznie całe życie. - podniosłem powieki. - Nasze wyjście aktualne? - zapytałem.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz